Józef Andrzej Szczepański, ps. „Ziutek” (ur. 30 listopada 1922 w Łęczycy, zm. 10 września 1944 w Warszawie) – polski poeta, powstaniec warszawski, 80 views, 3 likes, 1 loves, 0 comments, 0 shares, Facebook Watch Videos from Prostokąt Historyczny: Zakończyła się kampania polska, zakończyło powstanie Armia Czerwona (właściwie Robotniczo-Chłopska Armia Czerwona, ros. Рабоче-крестьянская Красная армия , RKKA ) – siły zbrojne Rosji Radzieckiej (RFSRR) w latach 1918–1922, następnie wojska lądowe Sił Zbrojnych Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich (ZSRR) w latach 1922–1946 [1] . Jerzy Leonowicz (ur. 1928, Stołpce) – syn oficera Polskiej Organizacji Wojskowej (POW), podczas okupacji niemieckiej harcerz Szarych Szeregów, uczestnik powstania warszawskiego na Żoliborzu (II Obwód „Żywiciel”, zgrupowanie Żniwiarz), ciężko ranny podczas walk. Latem 1945 przyjechał do Koszalina. W 1950 r. został aresztowany przez UB za rzekomą próbę nielegalnego opuszczenia Józef Szczepański : Myśl Konserwatywna. ppor. Józef Szczepański. 10 września 1944 roku zmarł w Warszawie, w wyniku ran odniesionych dziesięć dni wcześniej, w wieku 21 lat, ppor. Józef Andrzej Szczepański, pseudonim konspiracyjny „Ziutek”, poeta, harcerz i żołnierz Armii Krajowej; członek Grup Szturmowych Szarych Szeregów Treść wiersza J. Szczepańskiego Czerwona zaraza; wybrane wiersze i zdjęcie Józefa Szczepańskiego „Ziutka”. Stowarzyszenie Pamięci Powstania Warszawskiego. [dostęp 2009-12-04]. (pol.). wybrane wiersze Józefa Szczepańskiego „Ziutka”. Projekt Fundacji Sztafeta „Ziutkowi na urodziny”. [dostęp 2013-05-29]. Nieznane dotąd wiersze oraz listy Józefa Szczepańskiego „Ziutka” – poety, powstańca warszawskiego, żołnierza Batalionu „Parasol” i autora jego hymnu, a także wielu piosenek, np. W kwietniu 2005 nazwę Józefa Szczepańskiego "Ziutka" nadano rondu na skrzyżowaniu alei Prymasa Tysiąclecia i ul. Górczewskiej na warszawskiej Woli. *** Reportaż pt. "Dziś idę walczyć, mamo" Urszuli Żółtowskiej został wyemitowany we wtorek (1.08) o godz. 21.40 na antenie Czwórki. W dziennikach Szczepańskiego tę powtarzalność tematów można obserwować w kolejnych tomach. W szczególności dotyczą pytania o sens życia czy wykonywanej pracy, problemu z upływającym czasem (szczególnie przy okazji zapisków końcoworocznych, urodzinowych lub z okazji znaczących rocznic; nasila się ten problem wraz z kolejnymi W czwartek, w Krakowie, w wieku 85 lat zmarł Jan Józef Szczepański, pisarz, uważany za jednego z najciekawszych polskich literatów, tłumacz i scenarzysta, wieloletni prezes Związku 5wYg. Data 1 sierpnia 1944 r. – związana z wybuchem Powstania Warszawskiego – nieodmiennie przywodzi mi na myśl gorzkie słowa wiersza „Czerwona zaraza” napisanego niemal miesiąc później przez Józefa Szczepańskiego – powstańca warszawskiego, żołnierza batalionu Parasol Armii Krajowej : Czekamy ciebie, czerwona zarazo, byś wybawiła nas od czarnej śmierci, byś nam Kraj przedtem rozdarłszy na ćwierci, była zbawieniem witanym z odrazą. Czekamy ciebie, ty potęgo tłumu zbydlęciałego pod twych rządów knutem czekamy ciebie, byś nas zgniotła butem swego zalewu i haseł poszumu. Czekamy ciebie, ty odwieczny wrogu, morderco krwawy tłumu naszych braci, czekamy ciebie, nie żeby zapłacić, lecz chlebem witać na rodzinnym progu. Żebyś ty wiedział nienawistny zbawco, jakiej ci śmierci życzymy w podzięce i jak bezsilnie zaciskamy ręce pomocy prosząc, podstępny oprawco. Żebyś ty wiedział dziadów naszych kacie, sybirskich więzień ponura legendo, jak twoją dobroć wszyscy kląć tu będą, wszyscy Słowianie, wszyscy twoi bracia Żebyś ty wiedział, jak to strasznie boli nas, dzieci Wielkiej, Niepodległej, Świętej skuwać w kajdany łaski twej przeklętej, cuchnącej jarzmem wiekowej niewoli. Legła twa armia zwycięska, czerwona u stóp łun jasnych płonącej Warszawy i scierwią duszę syci bólem krwawym garstki szaleńców, co na gruzach kona. Miesiąc już mija od Powstania chwili, łudzisz nas dział swoich łomotem, wiedząc, jak znowu będzie strasznie potem powiedzieć sobie, że z nas znów zakpili. Czekamy ciebie, nie dla nas, żołnierzy, dla naszych rannych – mamy ich tysiące, i dzieci są tu i matki karmiące, i po piwnicach zaraza się szerzy. Czekamy ciebie – ty zwlekasz i zwlekasz, ty się nas boisz, i my wiemy o tym. Chcesz, byśmy legli tu wszyscy pokotem, naszej zagłady pod Warszawą czekasz. Nic nam nie robisz – masz prawo wybierać, możesz nam pomóc, możesz nas wybawić lub czekać dalej i śmierci zostawić… śmierć nie jest straszna, umiemy umierać. Ale wiedz o tym, że z naszej mogiły Nowa się Polska – zwycięska narodzi. I po tej ziemi ty nie będziesz chodzić czerwony władco rozbestwionej siły. Pamiętajmy o tych co mieli wybór jedynie między dżumą a cholerą… I nasze dzieci także niech pamiętają…. W czym mogę Ci pomóc? Jan Bogdaniuk w trakcie wykonywania „Czerwonej Zarazy”. Utwór wykonał na Koncercie Niepodległości 2011 Jan Bogdaniuk. Aranżacje fenomenalnie brzmiącej kompilacji lirycznej „Modlitwy obozowej” z zarapowanym wierszem „Czerwona zaraza” (wyk. Jan Bogdaniuk), wg koncepcji Oli Turkiewicz przygotował Marcin Riege. Czerwona Zaraza to ostatni wiersz żołnierza Batalionu „Parasol”, Józefa Szczepańskiego „Ziutka”, autora słynnego Pałacyku Michla. Utwór powstał wówczas, gdy stojące na praskim brzegu Wisły wojska sowieckie biernie czekały na upadek Powstania Warszawskiego. Jest to ostatni wiersz autora, który zmarł z ran odniesionych kilka dni po jego napisaniu, w sierpniu 1944 roku. W kontekście tego wiersza nie sposób nie wspomnieć podjętej 16 sierpnia 1944 roku decyzji podległego Stalinowi PKWN: „Jeżeli powstanie zwycięży, wówczas zostanie powołany, złożony z czterech dywizji korpus ekspedycyjny, który pod wodzą gen. Kieniewicza i płk Radkiewicza spacyfikuje powstańczą Warszawę”. Tekst „Czerwona zaraza (1944)” Czekamy ciebie, czerwona zarazo, byś wybawiła nas od czarnej śmierci, byś nam Kraj przedtem rozdarłwszy na ćwierci, była zbawieniem witanym z odrazą. Czekamy ciebie, ty potęgo tłumu zbydlęciałego pod twych rządów knutem czekamy ciebie, byś nas zgniotła butem swego zalewu i haseł poszumu. Czekamy ciebie, ty odwieczny wrogu, morderco krwawy tłumu naszych braci, czekamy ciebie, nie żeby zapłacić, lecz chlebem witać na rodzinnym progu. Żebyś ty wiedział nienawistny zbawco, jakiej ci śmierci życzymy w podzięce i jak bezsilnie zaciskamy ręce pomocy prosząc, podstępny oprawco. Żebyś ty wiedział dziadów naszych kacie, sybirskich więzień ponura legendo, jak twoją dobroć wszyscy kląć tu będą, wszyscy Słowianie, wszyscy twoi bracia Żebyś ty wiedział, jak to strasznie boli nas, dzieci Wielkiej, Niepodległej, Świętej skuwać w kajdany łaski twej przeklętej, cuchnącej jarzmem wiekowej niewoli. Legła twa armia zwycięska, czerwona u stóp łun jasnych płonącej Warszawy i scierwią duszę syci bólem krwawym garstki szaleńców, co na gruzach kona. Miesiąc już mija od Powstania chwili, łudzisz nas dział swoich łomotem, wiedząc, jak znowu będzie strasznie potem powiedzieć sobie, że z nas znów zakpili. Czekamy ciebie, nie dla nas, żołnierzy, dla naszych rannych – mamy ich tysiące, i dzieci są tu i matki karmiące, i po piwnicach zaraza się szerzy. Czekamy ciebie – ty zwlekasz i zwlekasz, ty się nas boisz, i my wiemy o tym. Chcesz, byśmy legli tu wszyscy pokotem, naszej zagłady pod Warszawą czekasz. Nic nam nie robisz – masz prawo wybierać, możesz nam pomóc, możesz nas wybawić lub czekać dalej i śmierci zostawić… śmierć nie jest straszna, umiemy umierać. Ale wiedz o tym, że z naszej mogiły Nowa się Polska – zwycięska narodzi. I po tej ziemi ty nie będziesz chodzić czerwony władco rozbestwionej siły. „Ponieważ żyli prawem wilka, historia o nich głucho milczy” – napisał niegdyś w swoim wierszu „Wilki” Zbigniew Herbert. Poecie chodziło o tak zwanych „żołnierzy wyklętych”, czyli tych Polaków, którzy walczyli z siłami komunizmu także po zakończeniu drugiej wojny światowej. W niektórych przypadkach walka ta trwała do początku lat sześćdziesiątych. Historię tego niesamowitego oporu i wytrwałości przypomniał w 2009 roku (i nadal przypomina na swoich koncertach) zespół De Press. Żołnierze wyklęci Album „Myśmy rebelianci” to rockowe aranżacje piosenek powstałych w atmosferze antykomunistycznej partyzantki „żołnierzy wyklętych”. Wyjątkiem są dwie kompozycje – „Czerwona zaraza” to wiersz Józefa Szczepańskiego, napisany w trakcie Powstania Warszawskiego oraz wspomniane na początku „Wilki” Zbigniewa Herberta. Całość muzycznie nie jest specjalnie odkrywcza – tempo głównie punkrockowe przeplata się z kilkoma wolniejszymi kompozycjami. Prawdziwym potencjałem oraz esencją tego albumu są z kolei nieocenione i często nieznane teksty piosenek schowanych w lasach, straceńczych oddziałów. Serce bardzo rośnie, gdy słucha się tych historii, a nogi same układają się do marszu. Bardzo trudno omówić tego typu album bez cytowania co bardziej znamiennych fragmentów piosenek „żołnierzy wyklętych”, które z oddaniem śpiewa wokalista De Press, Andrzej Dziubek. Cały zespół podszedł do tego niecodziennego zadania z wyraźnym uznaniem dla bohaterstwa polskich partyzantów walczących z komunizmem. W utworze „Trudny czas” nieznanego autora mieszają się następujące słowa: „Boże, jak ciężko w tym lesie siedzieć / i nie ma miejsca tu dla nas / kochany bracie i przyjacielu / nie wydawajcie proszę nas”, a w następnych wersetach usłyszeć możemy: „Lecz wywalczymy kochaną Polskę / za którą leje się tyle łez / za którą ginie tyle rodaków / na ich mogiłach zakwitnie bez”. Ufność w powodzenie trudnej i często samobójczej walki pobrzmiewa także w utworze „Patrol”: „Terror nie zmieni nas, ni krwi strugi / idziemy rozbić krwiożerczą dłoń / gdy zginie jeden, nastąpi drugi / kroczymy w bliznach do Wolności bram”. Cały album, a właściwie niezwykłe piosenki skomponowane przez zazwyczaj nieznanych autorów, są istną kopalnią celnych metafor i dowodem niezachwianego patriotyzmu partyzantów. Z tych bardziej chwytliwych wypada mi jeszcze zacytować utwór „Wicher od Turbacza”: „A kto chce rozkoszy użyć niech do lasu idzie służyć / Lepiej zginąć na wolności, niż w niewoli zginać kości”. Inny nieznany autor uchwycił i prostymi słowami obnażył metody stosowane przez komunistów w piosence „Bij bolszewika”: „To przecież on braterstwa głosząc hasła / do więzień pcha młodzieży naszej kwiat / by człowieczeństwo w sercu twoim zgasło, / byś ty nie wiedział, co to znaczy brat”. Naprawdę trudno w krótkim tekście uchwycić istotę wszystkich piosenek zaaranżowanych przez zespół De Press. Bardzo wartościowym walorem albumu jest także przypomnienie o poszczególnych oddziałach partyzantów i ich dowódcach – każdy tekst trzeba odczytywać w odpowiednim kontekście. Zachęca to do poszerzania wiedzy na temat nadal niezbadanej do końca i szerzej nieznanej walki „żołnierzy wyklętych”. Mamy tutaj historię majora Henryka Szendzielarza „Łupaszki”, porucznika Józefa Karasia „Ognia”, majora Hieronima Dekutowskiego „Zapory” czy kapitana Władysława Łukasiuka „Młota”. Nazwiska te do dzisiaj niewiele nam mówią, ale zespół De Press swoimi koncertami stara się rozpowszechniać wiedzę o „żołnierzach wyklętych”, która staje się z biegiem czasu coraz bardziej powszechna. Pozostaje tylko zawód, że tego kalibru płyta nie została nigdzie szerzej nagłośniona. Wojciech Czeski Ocena artykułu: (Głosujących: 19)